Słowo od dyrektora Stanisława Rybarczyka

Opublikowano w dniu: 22 września 2021 r.

Szanowni Państwo!

W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia nastąpiło wydarzenie, które można określić chyba tylko i wyłącznie jako niezwykłą interwencję Wiekuistego w życie człowieka. W dotkniętej przez Holocaust, przez trudne lata dominacji sowieckiej, społeczności żydowskiej w Polsce, niespodzianie dla wszystkich, powstała idea powstania pierwszego, być może od międzywojnia, chóru synagogalnego! W kraju zamordowanych synagog, wyniszczonej przez niemieckiego okupanta tradycji religijnej i kulturalnej, w którym władze PRL przez wiele lat z niechęcią spoglądały na społeczności wierzących w Boga, dzięki odwadze i wizjonerstwu niezwykłych ludzi, powstaje chór synagogalny! Synagoga Pod Białym Bocianem była jedną wielką ruiną, a nietuzinkowi Wrocławianie słyszeli już w jej odbudowanym wnętrzu nowopowstały chór! Wspomnijmy w tym miejscu tych, którzy byli pomysłodawcami i wsparli niezwykłą ideę: Jerzy Kichler, Marta Ostern, Dawid Ringel, Anatol Kaszen - wszyscy wymienieni, to członkowie ówczesnego zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu. Bez nich ten chór nigdy by nie powstał. Ale nie powstał by też, gdyby nie spotkanie zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z uznanym już wtedy dyrygentem – Stanisławem Rybarczykiem, który zachwycił się projektem. Wspólna ich praca wsparta przez ówczesną asystentkę dyrygenta – Małgorzatę Barczyk, a także studentów Akademii Muzycznej we Wrocławiu, gdzie wówczas wykładał Rybarczyk, wydała spodziewany owoc. Szczególne znaczenie miało zaproszenie do współpracy studentów i absolwentów Wydziału Wokalnego.

Dzięki temu nadzwyczajnemu splotowi sytuacji powstał, jedyny do dnia dzisiejszego w Polsce, chór synagogalny: Chór Synagogi Pod Białym Bocianem we Wrocławiu, który w bieżącym roku obchodzi 25-lecie działalności artystycznej. I nie ma znaczenia czy powstał on w 1996 roku, czy też, jak chce Jerzy Kichler, w roku 1995 – wówczas tak naprawdę zaczęły się próby. Pierwszy koncert był z pewnością w 1996 r., w sali GWŻ we Wrocławiu, przy tłumnej frekwencji!

Nie chcę dokładnie opisywać w tym momencie historii Chóru, trudności z literaturą, nutami, językiem hebrajskim i jidysz, brakiem tradycji wykonawczych w Polsce, a także sukcesów artystycznych, czy też nagrań płytowych. Dzięki niezliczonym ludziom dobrej woli Chór powstał, i już w pierwszym roku działalności wystąpił na przesławnym Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, w Starej Synagodze na Szerokiej… i jaki był to koncert… publiczność szczelnie wypełniła synagogę, a ci którzy się nie dostali do środka, siedzieli na krawężniku wzdłuż ul. Szerokiej. Drzwi i okna synagogi pozostawały otwarte. I tych wielkich wydarzeń przez ćwierć wieku nazbierało się niezliczoną ilość…                                             

Ilość wzruszeń Śpiewaków, Instrumentalistów, wielkich Kantorów, Dyrygenta, a przede wszystkim niepoliczonej Publiczności, wierzę w to głęboko, wypełniła obszerne fragmenty nieba! Pamiętam, jak jeden z krytyków muzycznych napisał: „z pewnością anioły fruwały wówczas pod sufitem Synagogi Pod Białym Bocianem…”. Być może, kiedyś uda mi się opisać tę niezwykłą drogę… A teraz niech zabrzmią nazwiska: Joseph Malovany, Magdalena Dynowska, Alberto Mizrahi, Piotr Bunzler, Mosche Schulhoff, Urszula Czupryńska, Moshe Stern, Piotr Rojek, David Ullmann, Agnieszka Ostapowicz, Israel Rand, Karolina Szykier-Koszucka, Piotr Baron, Agata Szakiel, Barbara Mach, Piotr Wojtasik, Marcin Klarman, Andor Izsak, Polsko – Niemiecka Młoda Filharmonia, Sylwester Różycki, Yoni Rose, Yosi Notkovitz, Marta Raczak-Idczak, Laszlo Fekete, Adam Jablczyński, Shmuel Barzilai, Marek Dynowski, Yoseph Schwarz, Marek Szpigelman… To między innymi dzięki nim rozbrzmiała w Polsce i poza granicami muzyka zamordowanych synagog w wykonaniu Chóru Synagogi Pod Białym Bocianem oraz zaproszonych kantorów, solistów i instrumentalistów.

Niech następne lata pracy Chóru przyniosą kolejne wielkie sukcesy i niech niezwykłe umiejętności śpiewaków wypełnią radością słuchaczy w tych znanych już miejscach koncertów, ale i w tych, gdzie jeszcze nie rozbrzmiały!

 

Stanisław Rybarczyk

 

« Powrót